Jestem głodny

Lubisz dobre jedzenie i dobrą muzykę? A co powiesz na dobrą muzykę o jedzeniu? Wbijaj widelec!

Wstęp (omnomnom)

W ramach „Okołopiosenek” w każdy poniedziałek o 12:00 serwuję sześć kawałków powiązanych ze sobą jakimś motywem. We współtworzeniu tego cyklu uczestniczysz także TY, podrzucając własne propozycje utworów do komentarzy. W efekcie powstaje niecodzienna, tematyczna baza dobrej muzyki. Fajnie, prawda?

Dzisiaj konsumujemy piosenki o jedzeniu. I piciu. Smacznego!

Alice Cooper – Feed My Frankenstein (Hey Stoopid, 1992)

Mógłbym w tym miejscu spróbować wytłumaczyć wszystkie metafory, którymi podpiera się autor tekstu tej piosenki, ale spasuję ze względu na niepełnoletnich. Powiedzmy, że jest to przyjemny, heavy metalowy kawałek o jedzeniu, ze wsparciem od Joego Satriani i Steve’a Vaia na gitarach. 🙂

James Brown – Mother Popcorn (It’s a Mother, 1969)

Najbardziej zapracowany człowiek szołbiznesu lubi popcorn. Urywane trąbki, rewelacyjna sekcja rytmiczna oraz maniakalne okrzyki i stęknięcia – standard u tego pana. Ciekawostka: tekst został zainspirowany tańcem o nazwie „popcorn”, na cześć którego James Brown nagrał jeszcze kilka innych utworów.

Screamin’ Jay Hawkins – Ice Cream Man (Black Music for White People, 1991)

Hawkins wziął średnią kompozycję Toma Waitsa i tchnął w nią tyle bluesa, ile tylko mogła udźwignąć, doprawiając całość swoim charakterystycznym głosem. Rezultat jest klimatyczny i prze-smaczny.

The B-52′s – Rock Lobster (The B-52′s, 1979)

Zakochałem się w „Rockowym homarze” po pierwszym przesłuchaniu. The B-52′s to jeden z najbardziej szalonych bandów, jakie stąpały po matce Ziemi i ktoś powinien był ich zamknąć za sam wizerunek sceniczny i absurdalne teksty. Ale jak oni brzmią! Spróbuj nie poderwać się do tańca, I dare you.

Cibo Matto – Beef Jerky (Viva! La Woman, 1996)

Fani Nujabes mogą rozpoznać fragmenty tego utworu. 🙂 Trip-hop z urywanym rytmem i wyśmienitymi, pociętymi wstawkami dętymi. Wszystkie piosenki na albumie „Viva! La Woman” w jakiś sposób odwołują się do jedzenia, więc jeśli po tych „Okołopiosenkach” nadal będziesz odczuwać niedosyt, sięgaj po niego śmiało.

Blur – Coffee & TV (13, 1999)

Klasyk, wiadomo. O ile nie do końca trawię całokształt twórczości Blur, tak ciężko jest mi przejść obojętnie obok ich największych hitów, które zostały napisane w ten sposób, aby musiały się podobać. Relaksujący, gitarowy pop ze świetnym refrenem.