Pobudka! Piosenki na budzik

Pobudka

Zimno, ponuro i coraz ciężej zwlec się z łóżka? Chyba pora zmienić alarm na budziku, a Twój ulubiony blog kulturalny Ci w tym pomoże.

Wstęp

„Okołopiosenki” znowu spóźnione, sorka. Winą obarczam paskudną pogodę, która towarzyszyła poprzedniemu weekendowi. Następny także stoi pod znakiem zapytania, ponieważ wybieram się do Warszawy (m.in. na spotkanie z innymi blogerami piszącymi o kulturze), ale „nie mów, że nie przeskoczysz, póki nie hop”. Czy takoś jak.

Standardowo przypominam formułę cyklu: w każdy poniedziałek o 12:00 serwuję sześć kawałków powiązanych ze sobą jakimś motywem. W jego współtworzeniu uczestniczysz także TY, podrzucając własne propozycje utworów do komentarzy.

Temat dzisiejszego odcinku to piosenki na budzik.Takie, przy których dobrze się wstaje i podnosi z łóżka. W tych trudnych dniach, zawieszonych gdzieś pomiędzy jesienią a zimą, potrzebujemy ich bardziej niż kiedykolwiek. 🙂

Listę odtwarzania na Spotify znajdziesz TUTAJ.

The Boo Radleys – Wake Up Boo! (Wake Up!, 1995)

Bam! Jeśli z rana chcesz dostać w twarz słońcem, kieruj się do The Boo Radleys. Kosmicznie chwytliwy refren, energia i tekst zadziałają na Ciebie lepiej niż najmocniejsza kawa.

Curtis Mayfield – Move On Up (Curtis, 1970)

Jeżeli preferujesz budzić się w łagodniejszych rytmach, warto spróbować towarzystwa Curtisa Mayfielda. Trochę szkoda, że cudowną sekcję dętą w refrenie większość zna tylko z „Touch The Sky” Kanye Westa – oryginał zasługuje na większe propsy!

OutKast – Hey Ya! (Speakerboxxx/The Love Below, 2003)

Tej piosenki chyba nie muszę nikomu przedstawiać? Pamiętam jeszcze czasy, gdy śmigała w telewizji kilka(naście?) razy na godzinę. Jedno z największych nie-rapowych osiągnięć OutKastu, który całkiem niedawno zapowiedział powrót do gry. 🙂 Ja już nie mogę się doczekać.

The Hives – Hate To Say I Told You So (Veni Vidi Vicious, 2000)

Ta garażowa kapela ze Szwecji była dawniej moim ulubionym zespołem w ogóle, a ich koncert w ramach któregoś Openera tylko utwierdził mnie w tych preferencjach. Nowy materiał Hivesów nie podoba mi się tak bardzo jak płyty z początku ubiegłej dekady, ale to w dalszym ciągu pierwszorzędni showmani, którzy i tak posiadają w dorobku wiele hitów. Niech poniższa, kopiąca po pupie piosenka będzie na to dowodem. Nie wierzę, że ktoś mógłby przy niej dalej spać.

Katrina and The Waves – Walking On Sunshine (Katrina and The Waves, 1983)

Jeżeli po The Boo Radleys wciąż mało Ci wakacyjnie-letnio-słonecznych klimatów, możesz sięgnąć jeszcze po popowy klasyk od Katriny i The Waves. Poprawia humor przy absolutnie każdym odtworzeniu.

James Brown – Get Up (I Feel Like Being a) Sex Machine (Get Up (I Feel Like Being a) Sex Machine, 1970)

Jeśli nic innego nie zadziała, pozostaje Ci zmienić się rano w sex maszynę i funkowym krokiem wyślizgnąć z łóżka do łazienki w towarzystwie najbardziej zapracowanego człowieka szołbiznesu. Get up-a!